Tropical Island
Tropiki pod Berlinem
***
Nad nami kopuła o wysokości 107 metrów, a teren, który przykrywa, powierzchnią odpowiada ośmiu stadionom piłki nożnej. Jest tu m.in.: ogród, bagno, laguna, las tropikalny i plaża z setką palm kokosowych i 12-metrowymi fikusami. Obok nas przechodzą ludzie w letnich ubraniach, strojach kąpielowych, a roześmiane dzieci budują zamki z piasku lub grają w piłkę plażową. Zostawiamy kurtki w szatni przy wejściu i idziemy do przebieralni, gdzie grube swetry i spodnie zmieniamy na letnie ubrania (rzeczy zostawiamy w małych szafkach, za klucz kaucja 5 euro, gdy go oddajemy, pieniądze wracają na naszą kartę).
Woda w lagunie ma 31 st. C. Dookoła stoją leżaki i stoliki, przy których dorośli grają w karty, czytają gazety, rozmawiają. Na każdym kroku laguna zaskakuje nas czymś nowym: sztuczne wiry, fontanny pojawiające się nagle pod stopami, zakamarki z wirami w jaskiniach porośniętych bujną roślinnością. Wybieramy bulgoczące siedziska, które delikatnie nas masują, a my sączymy tropikalne drinki (od 4 do 7 euro) i piwo (3,5 euro). Akwenu pilnuje sztab ratowników, ochrona, armia kelnerów i osób sprzątających, które odkurzają z piasku nawet chodniki między leżakami.
Ale to tylko kawałek raju. Idąc szerokim pasażem, z jednej strony mamy kramy z ozdobami z muszelek, drewna i kolorowych sznureczków (po kilka euro), kongami i strojami uszytymi z tradycyjnych materiałów (kilkadziesiąt euro). Dalej na małej scenie gra brazylijski zespół, a tancerki zapraszają do zabawy gości licznych kawiarenek (w każdej tradycyjna kuchnia innego egzotycznego kraju, np. Brazylii, Kolumbii, Meksyku). Obok są stoiska, gdzie można zafundować sobie masaż (dłoni i ramion - 5 euro, stóp i karku - 10 euro, kompletny - 20 euro), zaplecenie warkoczyków (4 euro) czy pomalowanie twarzy w orientalne wzory (2 euro).
Z lewej strony widać ogromne połacie piasku - to cztery boiska do siatkówki plażowej (wkrótce powstaną dwa kolejne), oświetlone do 2 w nocy. Skręcamy w przeciwną stronę i schodami wchodzimy na tropikalną wyspę. Klucząc wąskimi ścieżkami, zanurzamy się w gąszczu egzotycznej roślinności. Zasadzono tu ponad 12 tys. roślin (500 gatunków), m.in. kilkumetrowe palmy, paprocie, liany, orchidee, wszystkie opatrzone tabliczkami z nazwą, opisem i miejscem pochodzenia. W zaciemnionych zakamarkach stoją ławeczki dla zmęczonych lub zakochanych. Nagle za plecami słyszymy syk węża - dźwięki dżungli dochodzą z głośników ukrytych w kamieniach i bambusowych poręczach. Co kilka metrów inny odgłos: w gaju palmowym nawołują się małpy, wśród orchidei śpiewają ptaki i bzyczą owady, a koło bagien i strumyka szumi woda i pluskają fale. Na samym szczycie wyspy czeka niespodzianka - zaczyna padać ciepły tropikalny deszczyk. Nie warto się przed nim chować, bo orzeźwiające krople przyjemnie chłodzą rozgrzaną skórę. Ze szczytu widać duży zbiornik wody - morze południowe wielkości trzech basenów olimpijskich. Jeden brzeg styka się ze ścianą z tworzywa sztucznego, która tak odbija wodę, że morze zdaje się nie mieć końca.
Schodzimy na plażę. Zostawiamy ubrania na leżakach (jest ich kilkaset wokół basenu) i pluskamy się w ciepłej wodzie (28 st. C). Potem odpoczywamy, oglądając show Viva Brazil. Oszałamiają dźwięki brazylijskiej samby, bossa novy, lambady i barwy strojów blisko 90 tancerzy, którzy tańcem opowiadają o historii swego kraju. Zamawiamy przekąski. Można kupić szybkie danie w imbisie (frytki - 2 euro) albo uraczyć się kolacją za kilkanaście-kilkadziesiąt euro (własnego jedzenia ani picia nie można wnosić).
***
Na koniec obejrzyjmy wszystko z lotu ptaka, siedząc na ławeczce przymocowanej do balonu, który unosi się pod sam dach kopuły. Ściana odbijająca wodę zamienia się w wielki telebim, na którym wyświetlane są teledyski, a cała plaża - w dyskotekę do białego rana.
- Adres: Briesen/Brand, Niemcy
- Zobacz powiązane wydarzenia







